Yaki - logo
Tomaszów Mazowiecki

Nawigator: Strona główna > O autorze > Tomaszów Mazowiecki

Ta strona jest poświęcona miastu w którym przyszło mi mieszkać od 23 października 2000 roku do 1 marca 2001 roku.

Tekst udostępniony czytelnikom portalu www.tomaszow.pl od 24 stycznia 2002 do 3 lutego 2002

Notatki o Tomaszowie:
Pierwsza wizyta w Tomaszowie (10/11/2000)
Psi los (15/12/2000)
Komunikacja publiczna (02/02/2001)

Pod tekstem komentarz jednego z czytelników tomaszowskiego portalu, który ściągnąłem ze względu na jego jadowitość, ale i humor.

    Jestem łodzianinem. Wiele razy wyjeżdżałem do miejscowości dalekich od Łodzi i bardzo bliskich, ale do Tomaszowa nigdy wcześniej nie trafiłem. Aż przypadek sprawił, że się tu znalazłem.
    Moje pierwsze wrażenia były raczej pozytywne. Część z nich okazała się być zresztą mylna po jakimś czasie. Na przykład utwierdziłem znajomych w przekonaniu, że w Tomaszowie nie ma taksówek. Naprawdę byłem o tym przekonany, bo w czasie kilku pierwszych wizyt w mieście nie widziałem żadnej, a spodziewałem się, że na pewno muszą być widoczne, przynajmniej w okolicy dworca kolejowego. Kiedy przyjeżdżałem do Tomaszowa jakoś żadnej nie było, stąd i moja pomyłka.
    Podróżującego pociągiem wita wprawdzie obskurny dworzec kolejowy, ale dalej jest już lepiej. W czasie pierwszych wizyt miałem też szczęście do pogody. Było słonecznie i to dobrze mnie nastroiło do miasta. Każdy chyba doświadczył uczucia niechęci do poznawanej miejscowości, którą przyszło oglądać w deszczu, wietrze i zimnie. Mnie się z Tomaszowem udało.
    Pewnym zaskoczeniem była dla mnie komunikacja miejska. Przyjeżdżając z miasta dziesięciokrotnie większego, z rozbudowaną komunikacją publiczną uważałem, że w Tomaszowie czegoś takiego nie ma. A tu proszę - są autobusy. Cena biletu jest trochę wysoka, jak na to, co MZK ma do zaoferowania, ale potrafię to zrozumieć z ekonomicznego punktu widzenia. Co jest najważniejsze to punktualność i na to chyba nie można w Tomaszowie narzekać.
    Bardzo zdziwiła mnie taka błaha rzecz, jak ławki na ulicach. Powiem więcej - olbrzymia ilość ławek. Chyba w całej Łodzi nie ma ich w takiej ilości. Są one wprawdzie trochę zaniedbane i brudne o tej porze roku, ale wierzę, że służą mieszkańcom w czasie ciepłych miesięcy.
    Tomaszów to dla mnie taka Wenecja - jest tu niesamowita ilość wody, kiedy porównuję z Łodzią. Rzeki Wolbórka, Czarna i Pilica są znakomitym urozmaiceniem miasta; ciekaw jestem czy nie ma ich więcej. Wspaniale, że nad Wolbórką można spacerować w parku - jest to przywilej miast posiadających rzeki, nawet jeśli są one niewielkie. Wprawdzie znajomy Tomaszowianin powiedział mi, że Wolbórka i Czarna, to ścieki niosące zatrutą wodę z przylegających do nich zakładów przemysłowych, ale mu nie wierzę - rzeczki wyglądają całkiem normalnie. Może trochę szkoda, że są mocno obudowane i w wielu miejscach nie ma do nich dostępu.
    W Tomaszowie zwraca uwagę duża ilość małych pubów. Gdzie się nie pójdzie zawsze jakiś mały pubik się znajdzie. W środku obowiązkowym elementem jest automat do gry w rzutki. Musze przyznać, że Tomaszowianie potrafią rzucać bardzo celnie.

Komentarz Raja

"...utwierdziłem znajomych w przekonaniu, że w Tomaszowie nie ma taksówek." "Pewnym zaskoczeniem była dla mnie komunikacja miejska. Przyjeżdżając z miasta dziesięciokrotnie większego, z rozbudowaną komunikacją publiczną uważałem, że w Tomaszowie czegoś takiego nie ma. A tu proszę - są autobusy.""Bardzo zdziwiła mnie taka błaha rzecz, jak ławki na ulicach."."A najbardziej to już mnie zdziwili ludzie!Spodziewalem się ujrzeć jakiegoś brudnego, wymachującego maczugą tubylca w lamparciej skórze, z długą brodą i dzikim spojrzeniem. Nie mogłem uwierzyć oczom gdy zza węgła wychynął całkiem na ucywilizowanego wyglądający człowiek, a wrażenie moje spotęgowane zostało, gdy wyciągnął z kieszeni zapalniczkę by odpalić papierosa!To było niesamowite! Zawsze utwierdzałem moich znajomych w przekonaniu, że do odpalania fajek tomaszowianie używają krzesiwa! Jakoś nigdy nie widziałem, by któryś z nich posiadał zapalniczkę...Może dostał ją w prezencie od jakiegoś metropolity z Łodzi? To całkiem możliwe zważywszy na fakt, iż wszyscy łodzianie wybierający się do Tomaszowa zaopatrują się w sporą ilość koralików, lusterek i różnorakich cennych dla prymitywnych ludów przedmiotów. Wśród moich znajomych panuje powszechne przekonanie, iż tylko na zasadzie handlu wymiennego można zażyć rozrywki w licznych małych pubach, gdzie główną atrakcją są tarcze do rzutek."Muszę przyznać, że tomaszowianie potrafią rzucać bardzo celnie." Zapewne nabyli tę umiejętność podczas polowania na dinozaury, które to ponoć zawsze odbywają się tylko przy pomocy dzid i oszczepów...."//Nie ma to jak wielkomiejskie wyobrażenie o małych miasteczkach. Jacku: najwyższy czas sobie uświadomić, że w każdym stutysięcznym mieście w Polsce istnieje komunikacja miejska i bieżąca woda:>. Epoka kamienia łupanego dawno za nami...

Raj