Nagłówek - jeśli go nie widać, skorzystaj proszę z odnośników na dole strony
Stryjenka Ludwika zaprasza do wpisania się do Księgi Gości witryny - zostaw ślad po swojej wizycie
Genealogia od strony teoretycznej i praktycznej

Copyright © 1999-2010 Jacek Kubis

Nawigator: Strona główna > Społeczność genealogów polskich > II OSG Rospuda 2005

W tym dziale

III Ogólnopolski Spływ Genealogów odsłona II BRDA 2006

II Ogólnopolski Spływ Genealogów
ROSPUDA 2005

Strona 1 2 3 4 5 6

10 lipca 2005, niedziela, 5 dzień spływu - ostatni

 

Ostatnie zwijanie namiotów i w drogę. Rospuda była już dosyć szeroka na tym odcinku, ale płyneła dosyć leniwie. Ten ostatni odcinek zapamiętam, jak i pewno inni uczestnicy spływu, z powodu słońca przed którym nie było gdzie się schować. Płyneliśmy jak po patelni. Wszyscy z każdym zakrętem mieli nadzieję, że to już koniec szuwarów. Niestety rzeka bezlitośnie meandrowała. W końcu bardzo się rozszerzyła i wpadła do jeziora Rospuda. Tam przeżyłem szok, bo na brzegach były jakieś hordy ludzkie. Na trasie spływu owszem byli ludzie, ale odwykłem od widoku setek ludzi i hałasu jaki wytwarzali. Kierowcy wyjechali odebrać samochody a reszta rozłożyła się w lesie, w cieniu, z daleka od wody. Wyglądało to trochę dziwnie bo wszyscy normalni ludzie wokół nas pchali się na słońce i walczyli o to by być jak najbliżej wody, jednak my - spływowe wilki - mieliśmy już trochę inne spojrzenie na te atrakcje. Muszę dodać, że po spływie jestem w stanie policzyć wszystkie mięśnie jakie mam w pośladkach - w kajaku nie wiedziałem już na której ich części mam siedzieć, żeby nie bolało.
Z żalem zrezygnowałem z pokazania zdjęć przyrody jaka nas otaczała - ten fotoreportaż i tak jest już zbyt długi. "Okoliczności przyrody" zapierały dech w piersiach - zapewniam o tym.

 

I nastąpiło wreszcie nieuniknione zakończenie spływu i rozstanie z uczestnikami. Pozostaną ciepłe wspomnienia zarówno o ludziach, jak i atrakcjach spływu.

Już teraz wiem, że zrobię wszystko by wziąć udział w przyszłorocznym spływie. To tylko parę dni, finansowo do przeżycia, nie trzeba mieć specjalnej kondycji, ani umiejętności, można poznać osobiście ludzi znanych z Internetu, a także zupełnie nieznanych, Stanisław Pieniążek i Krzysztof Borowski mają już duże doświadczenie w organizowaniu spływów (i oby zechcieli dalej to dla nas robić), a intensywność tych dni zapada w pamięć i pozwala na oderwanie się od wszystkich problemów dnia codziennego. Zdecydowanie warto!

Strona 1 2 3 4 5 6

Pomocnik
Warto wiedzieć
Imię i Nazwisko
Krewni
Badania Własne
Księga Gości
Gen-Wieści
Kontakt