Nagłówek - jeśli go nie widać, skorzystaj proszę z odnośników na dole strony
Stryjenka Ludwika zaprasza do wpisania się do Księgi Gości witryny - zostaw ślad po swojej wizycie
Genealogia od strony teoretycznej i praktycznej

Copyright © 1999-2010 Jacek Kubis

Nawigator: Strona główna > Warto wiedzieć > Archeologia

W tym dziale

Genealogia a archeologia

Genealogia polityczna

Genealogia a ochrona danych osobowych

System porządkowania danych genealogicznych

Genealogiczne systemy numerowania

Systemy kodowania nazwisk

Literatura genealogiczna

Literatura onomastyczna

Tajemnice wyszukiwarek internetowych

Kalendarze juliański i gregoriański

Grzebiąc w odchodach przodków

Strona 1 2
Skomentuj ten artykuł

Dlaczego sławojki są pojemnikami z przekazem historycznym, w tym genealogicznym? Dziś kiedy korzystamy z dobrodziejstw kanalizacji, używamy toalety, a nieczystości oddalają się od nas i raczej nie zastanawiamy się, gdzie się oddalają. Powiedzmy sobie szczerze, przejawiamy raczej małe zainteresowanie swoimi odchodami i bardzo dobrze. Choć zdarzają się wyjątki. Moi rodzice opowiadali mi jak kiedyś, gdy byłem całkiem malutki, tak bardzo zainteresowałem się guzikiem przy poszewce poduszki, że po krótkim treningu wyżynającymi się ząbkami guzik ów spożyłem. Rodzice wpadli w przerażenie spodziewając się, że ten guzik zablokuje mi trzewia i w ogóle dojdzie do rzeczy strasznych. Zawezwana starszyzna rodzinna, tudzież konsylium lekarzy orzekło, że należy poczekać i zobaczyć, co wydalę, a drastyczne działania w rodzaju rozkrajania mnie, by guzik wydobyć, pozostawić na później. No i rodzice czekali i czekali, ja - nieprzejęty zupełnie dramatyczną sytuacją - wydalałem i wydalałem, aż ku ich uldze wydaliłem to, na co czekali. Czasem i w dorosłym życiu przeżywamy w toalecie chwile rozterki, kiedy np. do muszli wpadnie guzik, albo gorzej, obrączka, czy pierścionek. Podejrzewam, że za guzikiem niewiele osób się schyli, ale cenne drobiazgi, to raczej każdy będzie chciał odzyskać. I z muszli jakoś to się uda ... z mniejszym lub większym obrzydzeniem. W tym miejscu pozwolę sobie na dowcip, z brodą wprawdzie, ale nadal pełen, hm, wdzięku - osoby nadwrażliwe i drobnomieszczańskie proszone są o pominięcie tekstu podanego kursywą i przejście dalej.

Do zapchanego szamba został wezwany fachowiec. Przyjechał wraz z młodym pomocnikiem. Niezbędne okazało się zanurzenie w zawartości szamba, co fachowiec uczynił bez ceregieli. Co chwila wychylał się z szamba, a pomocnik podawał mu odpowiednie narzędzia. Po zakończonej pracy pouczył młodego pomocnika "Ucz się chłopie zawodu, bo do końca życia będziesz tylko klucze podawał."

A teraz wyobraźmy sobie sytuację jak opisaną wcześniej, ale w sławojce. Nie sądzę, by znalazł się śmiałek gotów zgłębić mroki sławojki w poszukiwaniu choćby najcenniejszej obrączki. Jaki z tego wniosek? Ano, zapewne ona nadal tam jest! Środowisko dołu kloacznego jest dosyć aktywne biologicznie i chemicznie więc raczej nie ma się co spodziewać, że mogą tam przetrwać przedmioty papierowe, czy drewniane (choć cuda się zdarzają), jednak metale i szkło mogą się przechować bardzo dobrze. Co można znaleźć w takim nietypowym wykopalisku? Oczywiście wszystko to, co wpadło tam przypadkiem, bądź zostało wrzucone celowo. Z przypadkowych przedmiotów będą to wszystkie te, które związane są z korzystaniem z tego przybytku, a więc guziki, klamerki, paski, sprzączki, monety, drobna biżuteria. Jak słyszałem w USA podobno w takich dołach często trafiała się broń, np. rewolwery. Szczytem było podobno odnalezienie muszkietu; aż trudno uwierzyć, że mógł tam wpaść niezauważenie. Celowo wrzucano tam zbędne, bądź zepsute, czy zniszczone narzędzia, sztućce, naczynia, odzież, butelki i inne pojemniki. I to wszystko nadal tam jest! Do tego całość posortowana jest chronologicznie. Im głębiej, tym starszy osad. Nie mam wprawdzie pojęcia jak genealog miałby określić wiek danego osadu, ale przynajmniej można ustalić co było 'przed', a co 'po'. Jak to się może przydać w ustalaniu rodzinnej historii? Korzystając z doświadczeń innych, to słyszałem o odnalezieniu kolczyków, z których jeden przetrwał w rodzinie, a drugi zaginął, właśnie ten, który bezpiecznie spoczywał w sławojce. Odnalezienie guzika od munduru wojskowego może nam podpowiedzieć, w jakim wojsku służył gospodarz lub jego synowie, czy też jakie wojska w pobliżu stacjonowały. Różne inne artefakty mogą stać się pamiątkami rodzinnymi, dodatkowymi lub czasem jedynymi, jeśli w rodzinie nic się nie uratowało.

Czy grzebanie w takim miejscu nie jest obrzydliwe? Weźmy pod uwagę, że jeśli dół po sławojce był ostatni raz używany wiele lat temu, a może nawet dziesiątki lat temu, to dziś przypominać może składem zwykły kompost. A kompostem nikt chyba nie będzie się brzydził.

Temat jest wprawdzie niecodzienny, ale po raz kolejny udało mi się samemu siebie zaskoczyć pod względem tego, jak bardzo genealogia może uwszechstronnić człowieka. Mam nadzieję, że udało mi się wykazać związki genealogii z przynajmniej podstawami archeologii. A że lato w pełni, więc może czytający ten artykuł genealodzy ruszą na poszukiwania rodzinnych sławojek i dadzą znać o dokonanych odkryciach. Powodzenia!!!

Strona 1 2
Skomentuj ten artykuł

Pomocnik
Warto wiedzieć
Imię i Nazwisko
Krewni
Badania Własne
Księga Gości
Gen-Wieści
Kontakt