Nagłówek - jeśli go nie widać, skorzystaj proszę z odnośników na dole strony
Genealogia od strony teoretycznej i praktycznej

Copyright © 1999-2010 Jacek Kubis

Nawigator: Strona główna > Warto wiedzieć > Archeologia

W tym dziale

Genealogia a archeologia

Genealogia polityczna

Genealogia a ochrona danych osobowych

System porządkowania danych genealogicznych

Genealogiczne systemy numerowania

Systemy kodowania nazwisk

Literatura genealogiczna

Literatura onomastyczna

Tajemnice wyszukiwarek internetowych

Kalendarze juliański i gregoriański

Grzebiąc w odchodach przodków

Strona 1 2
Skomentuj ten artykuł

Wiele osób szuka informacji o rodzinie w różnych miejscach, nastawiając się głównie na daty i miejsca urodzin, ślubu i śmierci. Jest jeszcze jednak całe życie przodków pomiędzy tymi datami i wydarzenia nie mniej istotne dla nich i ich otoczenia. Genealog, w rozumieniu historyka rodzinnego, powinien zainteresować się tym tematem. Informacji mogą dostarczyć różne pozostawione dokumenty, listy, zapiski, zdjęcia, czy sprzęty dostępne u potomnych. Można tych artefaktów szukać w pozostawionych pudłach, między kartkami ocalałych książek, może książek kucharskich, czy modlitewników, itp. Niesamowitym źródłem informacji może być strych, jeśli od lat znajduje się w rękach rodziny. Ale te źródła informacji były już wielokrotnie opisywane. Tym razem chciałem napisać o bardzo niezwykłym źródle informacji. Mogą nim być ... sławojki.

Na wypadek jakby ktoś nie wiedział co to jest, dodam, że to takie domki, często z wyciętym serduszkiem nad drzwiami (ktoś wie dlaczego z serduszkiem?) budowane w pobliżu siedzib ludzkich. Skonstruowane w ten sposób, że na głębokim dole stawia się drewnianą budkę, w niej zaś znajduje się siedzisko z wyciętym otworem. Całość służy do zaspokajania potrzeb fizjologicznych. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że nasi przodkowie też mieli potrzeby fizjologiczne, prawda. Na wsi, ale i w mieście przez lata używano sławojek. Sama nazwa, poza 'wychodkiem' i 'wygódką', jak się dowiedziałem, pochodzi od imienia przedwojennego premiera Polski, Felicjana Sławoja Składkowskiego. Sławoj Składkowski z zawodu był lekarzem i pewno w związku z tym interesował się sprawami poprawy higieny. Jako minister spraw wewnętrznych w rządzie Józefa Piłsudskiego zdarzyło mu się wydać rozporządzenie o obowiązku budowania ubikacji na wsiach. Nowo budowane przybytki społeczeństwo szybko zaczęło nazywać "sławojkami" - w ten sposób przeszedł do historii i nawet ci którzy nigdy o nim nie słyszeli, używając nazwy "sławojka" wspominają jego osobę. Trudno powiedzieć, czy to najlepszy kontekst do bycia wspominanym, ale lepiej jakiś niż żaden. Zgodnie z powiedzeniem "nie ważne co ludzie mówią, byleby nie przekręcali nazwiska".

Skoro już ustaliliśmy niezbędne szczegóły przejdźmy do meritum. Nie chodzi mi oczywiście o to, żeby zachęcać każdego genealoga do udania się do najbliższej sławojki i zanurzenia się w jej czeluściach, fe. Najpierw trzeba znaleźć odpowiednią sławojkę. Zapewne w obrębie zabudowań siedliska, gdzie mieszkali nasi przodkowie. Nie ponoszę odpowiedzialności za działania osób nierozsądnych, ale podkreślę, że jeśli sławojka jest nadal używana, to lepiej wnukom pozostawić zgłębianie jej tajemnic. Dla naszych celów bardziej przydatna byłaby sławojka od dawna nieużywana lub miejsce po byłej sławojce (po zapełnieniu dołu odchodami, był on zasypywany, a budkę przenoszono w inną lokalizację). Jeśli sławojka nie jest używana, to trzeba zdemontować budkę (pomysł na wchodzenie do dołu przez otwór w siedzisku jest nierozsądny!) i można przystąpić do badań. Jeśli budkę przeniesiono, to w ustaleniu miejsca jej poprzedniego ustawienia trzeba się posłużyć pamięcią mieszkańców. Ok, no to mamy miejsce badawcze. Dalsza praca to czynności archeologiczne. Jako Polacy mamy ułatwione zadanie. Z tego co słyszałem nasza nacja słynie z niezwykłych odkryć archeologicznych dokonywanych w miejscach, w których inni nie chcieli szukać, uważając, że to nie warte uwagi śmietniki (tak było zdaje się w Egipcie pod piramidami).

Przed przystąpieniem do prac warto pamiętać o zabezpieczeniu się. Środowisko po byłym dole pod sławojką może nadal być aktywne biologicznie. Warto się odpowiednio przygotować. Nie chciałbym, by ktoś zaraził się na przykład tężcem, albo dostał tasiemca. Rękawice, maska na twarz na pewno się przydadzą. Jakaś lektura z podstaw archeologii też nie zaszkodzi.

Strona 1 2
Skomentuj ten artykuł

Pomocnik
Warto wiedzieć
Imię i Nazwisko
Krewni
Badania Własne
Księga Gości
Gen-Wieści
Kontakt